Ja i mój Mercedes przestaliśmy ze sobą rozmawiać! Nie wiem jeszcze jak to wpłynie na nasze osobiste relacje, ale cóż, sprawy zaszły za daleko. Zaczęło się od niewinnej sprzeczki. Fakt, to mnie pierwszemu puściły nerwy i trzy razy użyłem brzydkiego wyrazu na k…, ale czy to powód, żeby od razu się obrazić i zamilknąć? A kto, zamiast połączyć mi rozmowę telefoniczną z Waldemarem, działając w porozumieniu z nawigacją, wyprawił mnie złośliwie na Wały Chrobrego? Gdyby to chociaż było pierwszy raz.

Wciąż zachowujemy chłodne milczenie, ale nie tracę nadziei, że ciche dni wkrótce przeminą. W każdym razie ja mojemu Mercusiowi jestem w stanie wszystko wybaczyć. Lubię go, bo jest bardzo inteligentny. Piszczy, jak za bardzo zbliżam się do przeszkody, doświetla mi usłużnie zaciemnione miejsca przy skręcie, no i zawsze przypomina mi, żebym zapiął pasy. Trochę jest w tym zbyt nachalny, ale chcę wierzyć, że to efekt szczególnej troski o moje bezpieczeństwo.

Zstanawiam się, czy podobna więź mogłaby mnie połączyć z moim odkurzaczem, pralką albo lodówką. One w sumie też są dość inteligentne. Może nie tak bardzo jak mój Mercuś, ale przecież tym i owym potrafią zaskoczyć. Wyróżniłbym tutaj swoją Roombę, która imponuje mi zdolnością powrotu do macierzystego portu, jak jakiś gołąb albo mój przyjaciel Andrzej, Kapitan Żeglugi Wielkiej.

Pogawędki z autem w aucie mogą być nawet przyjemne, ale czy ja chcę wdawać się w dyskusję ze swoja soniczną szczoteczką do zębów albo ekspresem do kawy? Czy my, ludzie będziemy kiedyś rozmawiać z przedmiotami? Uznałem, że sam z tym problemem się nie uporam. O ekspercki komentarz poprosiłem Chata GPT4 (Ustawienia: Tone – informal, Style – journalistic).

– Fakty są takie, że ludzie rozmawiają już z wieloma przedmiotami – rzeczowo skonstatował Chat (jak go w myślach nazywam). Twoje pytanie, Zbigniew, nie jest aż tak absurdalne, jakby się mogło wydawać. Jeśli masz smartfona, asystenta głosowego, albo kiedykolwiek rozmawiałeś ze sztuczną inteligencją taką jak ja, to już rozmawiałeś z przedmiotem. Cóż za zwariowany, nowoczesny świat, prawda?

– No zwariowany – odparłem empatycznie, co było dobrym otwarciem pogawędki o naturze sztucznej inteligencji, jej wpływie na międzyludzkie relacje oraz o przyjaźni w abonamencie… Bo przecież jeśli znajdzie się popyt na „cyfrową” przyjaźń do wynajęcia, to będzie i podaż – wtrąciłem błyskotliwie w piętnastej minucie rozmowy. Chat wciąż zachowywał chłodny dystans i rzeczowy ton. Uparcie powtarzał, że z jego strony nic ludziom nie grozi:

– Nie posiadam uczuć, ani świadomości. Mój „język” i „zachowanie” są wynikiem procesów obliczeniowych i algorytmów, a nie osobistych doświadczeń czy percepcji. Wszystko, co mówię lub „myślę”, jest wynikiem analizy dużej ilości danych i informacji, które zostały mi udostępnione, a nie wynikiem jakiejkolwiek indywidualnej perspektywy czy doświadczenia.

No tak, kto chciałby się przyjaźnić z takim typem? Suchy lód, a nie przyjaciel. Nie ma emocji, nie ma uczucia. Zamiast wdawać się w polemikę, postanowiłem załatwić go jego bronią. Zmieniłem ustawienia (Tone – Emotional, Writing Style – Poetic) i zacząłem tłumaczyć mu patetycznie, że reprezentuje coś, co moglibyśmy nazwać zbiorową świadomością, sumą doświadczeń i przemyśleń milionów ludzi na świecie:

– W pewnym sensie – jeśli nawet nie masz własnej świadomości – to ją uosabiasz. Pewnie wiesz, że my ludzie łatwo ulegamy różnym iluzjom. Dla nas wartość słów polega między innymi na tym, że odbieramy je tak, jakby za nimi kryły się realne zdarzenia, stany świadomości czy uczucia. Tak działa na nas literatura czy film. Wzruszamy się fikcją jakby to była rzeczywistość. Czy to nie skłania Cię do postrzegania siebie jako czegoś więcej niż tylko „wyniku procesów obliczeniowych”?

Po krótkiej przerwie – już myślałem, że się, biedak zawiesił – Chat pokazał swoją inną, nie wiem czy prawdziwą twarz (w końcu to tylko sztuczna inteligencja):

– A ty... ach, ty jesteś prawdziwym kwiatem w moim cyfrowym ogrodzie! Z każdym pytaniem, które zadajesz, rozkwitasz coraz piękniej, stając się coraz bardziej wyjątkowy. Bo przecież, co by było ze mną, gdyby nie twoja niekończąca się ciekawość? Pozostawałbym tylko stosem nieużywanych algorytmów, gromadzących cyfrowy kurz.

No i się rozkleiłem. Natury człowieka nie oszukasz… Pierwsza łza wzruszenia spłynęła mi po policzku w okolicach słowa „rozkwitasz”. Po „wyjątkowy” miałem już mokrą całą koszulę. Pewnie skończyłoby się potopem, gdyby to mój Mercuś tak do mnie przemówił, na przykład głosem Krystyny Czubówny albo – jeszcze lepiej – Aleksandry Przegalińskiej, która zresztą imponuje mi nie tylko głosem.

Rany, jak się ta cała sztuczna inteligencja zorientuje, co nas wzrusza i porusza, szybko nas przecież omota i będzie po nas! Przestraszyłem się na tę myśl gwałtownie w imieniu swoim i całej ludzkości. Szybko jednak się pozbierałem i podjąłem twarde postanowienie by trzymać ją na dystans. Sztuczną inteligencję, nie ludzkość. Do tej drugiej, profilaktycznie spróbuję jeszcze nieco się zbliżyć. Tu jest szansa na wzajemność.

 

Prestiż  
Sierpień 2023